Bezcenna Orchidea, która przekazała mi swoją historię // „Pawilon Kwiatu Brzoskwini” Mingmei Yip

Każda z nich marzyła o tym, aby stać się ming ji, najbardziej pożądaną kurtyzaną, najbardziej docenianą i uwielbianą. Każda z nich chciała w głębi serca, żeby to uwielbienie i to pożądanie pchnęło je ku ich przeznaczeniu jakim miało być odnalezienie przez Ukochanego, który wyrwie ją z rąk mamy i de. Jednak prawdziwy los tych dziewcząt to pracować na rodzinę, zadowalać klientów i cieszyć się sławą i chwałą wśród klientów dopóki starość i zmierzch wieku nie zapuka do drzwi. Witajcie w świecie chińskich kurtyzan, prostytutek, które talentem przewyższały aktorki, śpiewaczki i artystki. Nauczone dbać o zadowolenie mężczyzn miały umilać im wieczory grając na qi, śpiewając, tańcząc, by na końcu pozwolić ich nefrytowej łodydze dotrzeć do złotej bramy. Tak jak ja zagłębcie się w historii Xiang Xiang. Najpopularniejszej kurtyzany w Szanghaju, która stała się symbolem dawnych czasów. Przed Wami historia opowiedziana przez ostatnią kurtyzanę Państwa środka, Bezcenną Orchideę. 

 

pobrane

Xiang Xiang trafiła do Pawilonu Kwiatu Brzoskwini jako trzynastolatka. Oddana pod opiekę ciotce Feng przez mamę w nadziei, że zyska lepsze życie. Córka uczciwego, ale biednego muzyka, artysty, który poświęcił własne życie by spróbować uratować córkę generała. Okrzyknięty zdrajcą i gwałcicielem ginie. Strącona na sam dół drabiny społecznej Xiang Xiang uczy się nowego życia. Muzyki, gry na instrumentach, zabawiania gości, sztuki wzniecania ognia i namiętności u innych mężczyzn. Nieświadoma swego losu cały czas marzy o powrocie do matki, o powrocie do innego życia.

Z czasem okazuje się, że nie ma już powrotu do tego co było. Jej nowym, narzuconym celem w życiu jest spłacenie długu mamie i de, swemu nowemu ojcu. Młoda dziewczyna, urodziwa i bardzo utalentowana szybko zyskuje sławę i renomę wśród klientów.  Należy zaznaczyć iż nie jest ona zwykłą prostytutką, jaką można sobie wyobrazić w kontekście dzisiejszych czasów, zwłaszcza w odniesieniu do Europy. To artystka, która oprócz uciech cielesnych ma przynosić radość dla duszy. Jej widzami są niestety tylko jej klienci. Symboliczną przemianę sygnalizuje zmiana jej imienia na Bezcenną Orchidee, którą pozostanie praktycznie do końca swego życia. 

Serce i umysł dziewczyny wypełnia pustka i chęć zemsty za doznane krzywdy i upokorzenia w życiu. Ostatnie słowa matki i jej obraz, który jest wiecznie żywy.  Wielkim wsparciem okazuje się inna, już sławna i podziwiana Perła, która staje się dla Bezcennej Orchidei bratnią duszą spotkaną w przedsionku piekiełka. Napisałam piekiełko bo życie dziewcząt poza obsługą klientów upływa na nauce i ćwiczeniu nabytych już umiejętności oraz drobnych przyjemnościach, które otrzymuję od swojej mamy, która w rzeczywistości jest najzwyklejszą burdelmamą.  Doskonałe potrawy, świetne stroje wykonane z najlepszej jakości tkanin, eleganckie meble i możliwość doboru klientów to przywileje, które uzyskują te najbardziej znane, lubiane, podziwiane przez najbardziej wpływowych klientów.

Doskonale opowiedziana historia o życiu eleganckiej prostytutki, której jedynym marzeniem było odnaleźć miłość i uciec od przybytku, który pozbawił ją godności i poszanowania wśród innych ludzi.  Historia o determinacji i walce o siebie i swoją przyszłość. Opowieść o szukaniu miłości i nadziei, zwłaszcza tam gdzie jej nie ma. Powieść, w którą idealnie, płynnie wpleciono poezję chińską doskonale ukazując jak magiczny był to świat. Świat ming ji, która. choć za pieniądze, traktowana była jak królowa. Historia opowiedziana przez główną bohaterkę, która zadziwia hardością ducha, determinacją i, mimo swego wieku, błyskiem w oku, którego wiele z nas, kobiet mogło by jej zazdrościć. Xiang Xiang przedstawia historię, która sama w sobie zadziwia. Historię, która, kto wie, może skończyłaby się inaczej? Opowieść dziewczyny, która odnalazła to czego długo szukała po wielu latach trudów. Tylko czy to uczyniło ją bardziej szczęśliwą?

Przeczytajcie, naprawdę warto. Książka jest wspaniała. Płynnie popłynęłam razem z autorką i zatopiłam się w historii Xiang Xiang, która od zwykłej trzynastolatki przeszła do elitarnej kurtyzany, która w pewnym momencie swego życia zaczęła innym dyktować warunki. Polecam.

Dalsze losy nastoletniej narkomanki, czyli christiane V. Felscherinow „Życie mimo wszystko”

Czy patrząc na tą, w gruncie rzeczy, młodą jeszcze kobietę, powiedzielibyście, że to była narkomanka, która sprzedawała swoje ciało w zamian za narkotyki? Czy może raczej powiedzielibyście, że to czyjaś mama, babcia, kobieta, która jest panią dyrektor w ogromnej firmie? Szczęśliwa  w swoim życiu, ciesząca się miłością i szacunkiem innych?

Każdy z nas na pewno zastanawiał się co się działo dalej z młodą Christiane? Nawet ja myślałam o tym czy udało jej się rozpocząć nowe życie czy też wróciła do tego, które zostawiła w Berlinie? Książka My, dzieci z dworca Zoo pozostawiała tą kwestię otwartą. Po wielu latach Christiane dalej ciągnie swoją opowieść odpowiadając tym samym na pytanie, które zadawało sobie wielu ludzi. Co się działo z Christiane F.?

Christiane Felscherinow, bo tak nazywa się główna narratorka i bohaterka biografii, opowiada o swoim życiu i o tym jak ono potoczyło się dalej. Historia rozpoczyna się od retrospekcji, którą wprowadza druga autorka książki, inicjatorka jej powstania Sonja Vukovic. Jest to bardzo pomocne, dla tych, którzy nie znają historii Christiane. Potem do głosu dochodzi sama bohaterka rozpoczynając swoją historię od burzy jaką wywołuje w jej życiu popularność spowodowana pierwszą książką. Zupełnie nieoczekiwanie dla samej siebie Christiane staje się znana, rozpoznawalna praktycznie wszędzie gdzie się nie pojawi. Jej niesamowita biografia okazuje się być niebywałym sukcesem, który otwiera Christiane wiele drzwi.

Młoda była już narkomanka obraca się w środowisku artystycznym, wśród muzyków, artystów. Poznaje smaki artystycznego Wiednia, Berlina. Poznaje ludzi lubiących sztukę i wyrafinowanie. Wiele podróżuje, zwiedza świat i inne kraje. Mając jednak kontakty z otoczeniem muzycznym znowu, bardzo powoli wraca do swojego uzależnienia. Całe jej życie, każda kolejna miłość, której doświadcza, nowy związek są tylko tłem dla narkotyków. To stały element w jej życiu, który chyba nigdy nie zniknie. Również ludzie, którzy są z nimi jakoś powiązani. Bardziej dojrzała, może świadoma Christiane nie zatapia się w heroinie jak kiedyś. Korzysta z niej, raz bardziej, raz mniej w zależności od sytuacji w jakiej się znajduje.

Sytuacja zmienia się gdy rodzi się mały Philip. To on staje się centrum świata Christiane. Jej miłością, wsparciem, nadzieją i wiarą na lepsze jutro. Jednak i ten mały świat nie ma prawa istnieć. Przeszłość, która nigdy nie zniknie i przyszłość, która ciągle nie jest pewna. Christiane, mimo bycia dorosłą kobietą, ciągle spada na dno, mieszkając na plaży, w domach dla bezdomnych, to podnosi się i dalej żyje, ciągnąc za sobą swoje dawne życie. Dojrzała kobieta, która świadomie wybrała kurację metadonem, bo jak sama twierdzi nigdy nie będę czysta.

Przeczytawszy tą książkę zrozumiałam, że ma rację. Kto raz wsiąknął w to bagno już zawsze będzie trafiał na ludzi podobnych do siebie. Już zawsze w jakimś stopniu będzie miał z tym styczność i albo wsiąknie znowu albo będzie dalej parł do przodu. Jeżeli interesuje Was co się dalej działo z Christiane to naprawdę zachęcam Was do przeczytania tej książki. Są tu wzloty i upadki, miłości i zranienia, są decyzje, które zaważyły o życiu innych, jest cud narodzin. Jest prawdziwe życie. Są rozczarowania, ponieważ największy idol okazuje się być kimś nudnym, płaskim i nijakim. Są też nadzieje i głupie zachowania.

Doskonała lektura dla młodzieży, dorosłych. Christiane nie rozlicza się i nie usprawiedliwia siebie z tamtego życia i tego co dalej. Młodość ma swoje prawa. Czasem, żeby się czegoś nauczyć.. musi je przekroczyć.

Zaległa recenzja. co się czytało kiedyś.. „Japoński Wachlarz” Joanna Bator

Książkę Joanny Bator czytałam  bardzo dawno temu. Nawet nie pamiętam kiedy. Przemknęła prze moje dłonie niezauważenie, a przez to nic o niej nie napisałam. A to wielka szkoda. Pozostaje mi podjąć się próby zrecenzowania jej „z pamięci”.

Joanna Bator to wykładowca w polsko – japońskiej szkole wyższej w Warszawie. Jak znalazła się w Japonii? Dostała propozycję wyjazdu naukowego na rok czasu. Wyjechała do kraju, który jest.. skrajnie różny od naszego, a to sprawia, że jest .. po prostu piękny w swojej odmienności.

Co mi zapadło w pamięć najbardziej z reportażowej powieści (śmiem tak twierdzić) p. Joanny? Rysowanie mapek jak gdzieś dojść. W Japonii nie ma ulic takich jak u nas. Wijące się, czasem ślepe, czasem długie zmieniające swoją nazwę, zupełnie niezauważenie, na inną. U nich wszystko jest przemyślane, drobiazgowo wytyczone. Proste i ładne. Ulice mają numerki, pisane oczywiście „mrówkami”, po których nawet sami Japończycy się plątają zanim dotrą do celu.

Drugie co pamiętam to wrodzona ciekawość i ekstremalna kultura i kurtuazja. Dobre wychowanie i nienaganne maniery to podstawa u każdego mieszkańca Kwiatu Wiśni. Nawet jeżeli są super ciekawi tego kim jesteś, co tu robisz i po co tu przyjechałeś to nie spytają Cię o to wprost. Mistrzowie, nie tyle kłamania, ile „omijania prawdy”. Z grzeczności. Urzekło mnie to. Siedzącą w wygodnym fotelu w domu. To nie ja musiałam tam spacerować, żeby coś odnaleźć.

Ludzie chroniący swoją prywatność, absolutnie szanujący drugiego człowieka i jego odmienność, pruderyjni w swoich zachowaniach na co dzień, a w nocy oddający się miłosnym uciechom (najróżniejszym i najdziwaczniejszym!)w tzw. „Hotelach miłości”. Miłośniczki i miłośnicy przebieranek za bohaterów z komiksów, filmów i innych, nałogowi gracze w gry hazardowe. Celebrujący Święto Drzewa Wiśniowego, dobre jedzenie (sushi jedzone wyłącznie pałeczkami). Takich zapamiętałam Japończyków z książki p. Joanny.

Gdy podróżowała metrem japońskim to czytając te fragmenty miałam wrażenie, że sama też bym sobie świetnie dała radę. Wspaniała powieść o życiu, które jest oddalone od nas o zaledwie kilka godzin lotu samolotem. Historia nie tyle narodu ile przyzwyczajeń, zachowań, upodobań, preferencji, przyjaźni, kultury i tradycji napisana barwnym językiem, którego aż chce się słuchać. I czytać. Byłam i nadal jestem, urzeczona językiem Joanny Bator. Jej stylem pisania. Autorkę, a właściwie jej książkę bardzo lubię i na pewno jeszcze do niej wrócę. Nie raz, nie dwa.

Autorka jest świadkiem zachowań swoich znajomych Japończyków, które wynikają z wielu czynników. Opisuje je w bardzo przyjemny sposób. Tak, że każdy, nawet ten kto nigdy, nic o Japonii nie słyszał zrozumie jakim niezwykłym narodem są Japończycy. Polacy są równie wspaniali i równie egzotyczni dla nich jak oni dla nas. I to chyba najpiękniejsza różnica na Ziemi. Polecam książkę każdemu kogo interesują inne kraje, inne kultury. Każdemu kogo interesują przede wszystkim ludzie.

Jasne, błękitne okna.. Edyta Czepiel

Każdy tytuł ma swoje źródło. Nie inaczej jest w tym przypadku. Okno, jasne, błękitne. Przez, które widać inny świat, lepszy. Ten, o którym marzę. Ten, którego nie mam, a który chciałabym mieć. 

Książką Edyty Czepiel to bardzo trudna literatura. Miałam kłopot ze zrozumieniem jej, zrozumienie wszystkiego, połapaniem się w wątkach, które się pojawiały. Chronologia jest tu zaburzona, ale dodaje to uroku całej powieści, której głównymi bohaterkami są dwie przyjaciółki: Sygita i Beata. Poznały się i wychowały w swojej wsi, Maciejowiczkach. Jedna wybrała wielkomiejskie życie, druga postanowiła osiąść we wsi i wychowywać dzieci i rodzinę. Wydaje się, że życie jednej usłane różami, bez stresu i zmartwień, a drugiej szczęśliwe, pełne blasków fleszy, bogactwa i popularności. Rzeczwyistość jednak pokazuje, że to tylko ułuda.

Główny wątek to historia niezłomnej przyjaźni dwóch kobiet, które wybrały własną drogę życiową. Po 8 latach od ostatniego kontaktu Beata odbiera telefon od Sygity, która zaprasza ją do siebie, do Maciejowiczek. To spotkanie, po latach, zmienia życie każdej z nich. Odżywają wspomnienia, skrywane zadrażnienia, ukrywane tajemnice. Okazuje się, że życie nie jest takie proste i szczęśliwe, jakim się wydaje. Każda z nich, mimo ogromnych różnic i różnych doświadczeń życiowych, ma trudne życie, usłane kolcami róży. Choroba i ogromna strata wyczekiwanego prezentu od losu podcinają nogi obu kobietom. Oparcie, które miało być wsparciem już nim nie jest. Kobieta, nikomu nic nie winna, zgodnie wychowująca swoją córeczkę, dostaje dar od Boga, który będzie musiała zwrócić wraz z czymś bardziej cennym. Patrzenie na śmierć ukochanej osoby i ta niemożność pomocy, zrobienia czegokolwiek, jest dojmująco złowieszcza. Wielka przyjaźń zostaje wystawiona na ogromną próbę. Czy wytrzyma ją?

Książka nie zrobiła na mnie początkowo wrażenia. Dopiero gdy zaczęłam szukać filmu, obejrzałam trailery, zwiastuny to trochę zrozumiałam w czym rzecz. Książka jest smutna, opowiada o losach dwóch przyjaciółek, rozłączonych przez los, który na chwilę pozwala im ponownie się spotkać by potem znowu sobie z nich zakpić. W książce się tego nie czuje. Narratorem jest Sygita, jedna z przyjaciółek. Ale momentami można się pogubić, dlatego, że bez ostrzeżenia narrator zmienia się w Beatę i na odwrót. Głównie to Sygita mówi, opowiada o wszystkim i wszystkich, ale czasami pojawia się też i Beata tam. Forma jest bardzo trudna. Pomieszane wspomnienia, ciągłe retrospekcje, barwny, jak dla mnie aż za bardzo, język, który utrudnił mi pełne skupienie na czytanym tekście i wchłonięciu go w pełni. Zrozumieniu. Książka jest dla ambitnych i opornych na emocje. Których tu nie brakuje.